"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Fiodor Dostojewski

Kolejną wielką miłością był autor Braci Karamazow. Zainteresowanie pisarstwem Dostojewskim zawdzięczał Czapski Dimitrowi Fiłosofowi. Polecenie czytania utworów autora Biesów sprawiło, że został wyrwany z tajemnego kręgu oddziaływania pacyfistycznej filozofii Tołstoja, która nie tylko komplikowała jego decyzje, lecz nacechowana skrajnym radykalizmem, nie przystawała do otaczającej go rzeczywistości, w której walka zbrojna stała się jedyną możliwością zdobycia niepodległości.

Kiedy Wacław A. Zbyszewski dociekał, skąd taka fascynacja pisarstwem Dostojewskiego u kogoś, kto nie ma w sobie ani kropli krwi rosyjskiej w żyłach, pytając Czapskiego o źródła jego pasji w ogóle do rosyjskiej literatury, wysunął hipotezę, że może to bogoiskatielstwo tych autorów go tak ujęło. Czapski zareagował gwałtownie, mówiąc: „Ależ tak, zwłaszcza u Dostojewskiego; bez kwestii religii Dostojewski jest niczym!”[1] To zagadnienie pojawiło się także w chwili, gdy Czapski omawiał w swoim eseju twórczość Prousta.[2] Nawiązując do zagadnienia kreowania postaci przez niego stwierdził, że Dostojewski, w przeciwieństwie do wprost naukowego obiektywizmu autora W poszukiwaniu straconego czasu, narzucił swoim bohaterom swoje męki religijne, a co za tym idzie postawa ich została zdeterminowana przez czynniki religijne. Czapski negował wszelkie porównania i przypisywane oddziaływania Dostojewskiego na Prousta, uważając takie spostrzeżenia za wielce naciągane.

Józef Czapski jako człowiek, który pieczołowicie starał się pielęgnować swoją wiarę, która nie była zarazem wolna od chwil niepewności, filozoficzno-religijne pytania, odwołujące się do problemu istnienia Boga i miejsca człowieka w świecie, a stawiane przez Dostojewskiego w jego utworach, skłaniały do refleksji. Wypływająca z dzieł filozofia życia stała się krzykiem samego autora, który jawił się Czapskiemu jako człowiek kochający życie twórcze, zwycięskie i zaborcze, a pragnął je tworzyć przez swój naród, by z tej samej biologicznej tkanki swego plemienia wydobyć ideę, wiarę dziejowego tworzenia. Jego powieści są nieustannym zgłębianiem tej płaszczyzny i doszukiwaniem się ognia, który byłby w stanie dokonać stopienia chrześcijaństwa i ascezy w żywą wiarę narodu. Organem owej metafizyki nie był dla autora Braci Karamazow teoretyzujący intelekt, lecz życie człowieka, ów potężny, niekiedy irracjonalny, ciemny pęd istnienia. Nie bał się pisarz kreować swoich bohaterów, czerpiąc wzory z obserwacji przypadkowych rosyjskich rodzin, z miazgi życia. Każda z postaci uczestniczących w dramatach Dostojewskiego jest człowiekiem z krwi i kości, ogarnięta żądzą, w której usiłują utrwalić siebie, by nadal istnieć, bez względu na czyny, które przyjdzie popełnić. Twórca pozbawił swych bohaterów wyrozumowanych racji istnienia, łączności ze stworzonym, istniejącym kulturalnym światem, szacunku ludzi i szacunku do siebie, owego estetycznego zadowolenia z siebie. Do takiego dna doprowadzony bohater, pomimo stanu w jakim się znalazł i tak odnajduje chęć życia. Jest tym samym potwierdzeniem człowieka i świata, który wyrażał się w podziemnym „hymnie” z Boboka, w którym zawarto najgłębsze instynkty i nierozumne, ciemne, nawet ślepe racje. Pomimo tej mrocznej strony życia człowieka, Dostojewski walczył z metafizycznym stręczycielem – żądzą. Chciał przekonać siebie, że kultura nie jest złudzeniem, że człowiek przenika się w swym historycznym dziele, a jego namiętnością nie jest żądza rozkoszy, lecz tworzenia życia w coraz to wyższym stanie, życia bardziej określonego. Chęć osiągnięcia irracjonalnego stanu szczęścia kończy się najczęściej buntem przeciwko Bogu, który zastępowany jest odpowiednikami, jak choćby Wielkim Inkwizytorem ze snu Iwana, który obiecuje dać ludziom szczęście. To niespełnione marzenie człowieka jest tylko potwierdzeniem prawdy, że człowiek nie musi być szczęśliwy; ważne, aby tworzył. Ostatecznym przecież słowem dążenia do szczęścia – wiary tylko w szczęście – jest nienawiść do człowieka, do samego siebie, obrzydzenie. Człowiek żyje tylko, gdy spala samego siebie, przekraczając w ogniu namiętności samego siebie. Miłość do człowieka nieznanego, gdyż tworzonego wciąż, płonąca w ogniu namiętności obnaża najgłębszą istotę człowieczeństwa. Trawiący duch tworzenia, prawda, którą jest tylko życie stwarzane przez szczery stosunek do samego siebie, do własnego, twórczego „ja” jest najlepszym przyjacielem.

Jakże bliskie są te kwestie, jeśli porównamy Czapskiego i  ukształtowaną – przecież pod wpływem autora Idioty – chęć tworzenia i życia w zgodzie z samym sobą. Kontrolowanie siebie, swojej pracy poprzez zapiski w dzienniku były rzeczowym wypełnieniem myśli rosyjskiego pisarza. Do swojej biednej biblioteki czerpał cytaty – „złote gwoździe”, które umieszczał w swoich esejach jako potwierdzenie związków łączących różnych twórców, czy to wschodu czy zachodu Europy. Wywoływane skojarzenia opatrywał nimi jak argumentami; zdarzały się i takie chwile obcowania ze słowami autora Idioty, które sprawiały, że czuł się słaby, bo nie potrafił w swym życiu zdobyć się na ich zrealizowanie. I takim przykładem niech będzie myśl: „Trzeba życie kochać przedtem niż jego sens”. [3].

O reakcjach wywołanych czytaniem słów niemożliwych, o swej bezsilności wobec nich opowiadał bliskim mu osobom, które próbowały uczyć go oddzielania słów wypowiedzianych od autora. Choć uspokajał się na chwilę, to jednak zawsze starał się odczytywać w każdej książce człowieka, a w każdym człowieku – książkę. Najbliższymi dla niego dziełami Dostojewskiego były: Biesy, Bracia Karamazow i Dom ludzi umarłych. Sceny obdarzone czułością utknęły mu na zawsze w pamięci. Nie bez powodu nasuwa się skojarzenie z jego obrazami, na których panuje pewna jakby brutalność i pasja do brzydoty w przedstawianiu ludzkich postaci. Trudno spotkać pogodne, nienaznaczone cierpieniem oblicze. Sprawiają one wrażenie „portretów”, które mogłyby ilustrować powieści Dostojewskiego, czy opowieści samego Czapskiego te z Na nieludzkiej ziemi. Postacie ludzkie w nienormalnych pozach, skrzywione, skulone czy wręcz skręcone, oddają nastrój skrzywdzonych bohaterów.

Broniąca się przed wszelkimi obcymi wpływami literatura francuska, nie mogła uchronić się przed słowami Dostojewskiego. W powojennej powieści brzmiała poetyka z Braci Karamazow. Czapski zauważył, że dla generacji Malraux, który w czasie rozmowy sprawiał wrażenie, jakby nigdy z rosyjskim twórcą się nie rozstawał, gdyż w wywody swoje wplatał cytaty z jego dzieł, bliższe były jednak słowa Iwana Karamazowa z jego „zwróconym biletem do raju” niż Aloszy, czy Zosimy „ptaki kochajcie i wszelkie stworzenia”, współbrzmiące z nauką św. Franciszka.

Niestety Czapski nie rozwinął tej myśli, a szkoda, bo mogłyby to być ciekawe wnioski dla badań komparatystycznych.

Spotkanie z pismami Dostojewskiego było jednocześnie przygotowaniem gruntu pod kolejne ważne odkrycie – zgłębienie myśli Brzozowskiego. Autor Legendy w eseju Kryzys w literaturze rosyjskiej wiele miejsca poświęcił analizie myśli Rosji, a Dostojewskiego powieści były dla niego jakby planem orientacyjnym. Dlatego też bez wcześniejszej ich lektury Czapski nie mógłby dotrzeć do jądra przemyśleń Brzozowskiego o całej kulturze rosyjskiej.

O Dostojewskim wówczas  pisał także Dymitr Mereżkowski w studium Tołstoj i Dostojewski. Czapski uważał, że ta skrupulatna analiza obroniła się w czasie i choć po latach nie potrafił już czytać książek Mereżkowskiego, gdyż drażniły go jakąś dowolnością, łatwością fantazjowania, użyciem metafor jako argumentów w dyskusji, to jednak, podobnie jak dla Tomasza Manna, była ona nadal jednym z głębokich wrażeń umysłowych jego życia.

Podobne emocje ogarniały go, gdy wspominał Legendę o Wielkim Inkwizytorze Dostojewskiego pióra Rozanowa.

Oddziaływanie literatury Dostojewskiego na polską twórczość widział w książkach Adolfa Rudnickiego. Nie wskazał jednak przykładów, a wypowiedziane tak zdanie pozostawił do przeanalizowania krytykom literackim.

[1] Wacław A. Zbyszewski, Zagubieni romantycy i inni, Paryż 1992, s. 318.

[2] Józef Czapski, Marceli Proust w: Patrząc, Kraków 1996, s. 27.

[3] Józef Czapski, Wyrwane strony, Les Edition Noir sur Blanc 1993, s. 107.

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Komentarz

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją