Gattora – Leonor Fini i Konstanty Jeleński

Leonor Fini, Kot Jeleński

Jest 1984 rok. Dwa lata przed śmiercią Konstanty Jeleński, pełen niepokoju, powiedział Ricie Gombrowicz: „Wiesz, Rito, jest teraz taka choroba, utrata odporności”. Nie zrozumiałam, nie wiedziałam, dlaczego o tym mówi. Wtedy w mediach dopiero zaczynało się mówić o AIDS. To było chyba jeszcze przed śmiercią Foucault. Myślę, że Kot bardzo się bał, że jest chory – wspomina żona Witolda.

W połowie kwietnia 1987 roku Jeleński traci przytomność. Zostaje przewieziony z domu do amerykańskiego szpitala w Neuilly. Mówi się, że ma zapalenie albo guz mózgu, ale to fałszywa diagnoza. Nie odzyskuje przytomności. Czapski jest wtedy w Chexbres.

Wiele osób z jego otoczenia już wcześniej zauważyło, że Kot jest bardzo szczupły, mizernie wygląda. On sam dzwonił do Wojciecha Karpińskiego i mówił, że jest z nim niedobrze, co jak wyjaśnia autor książki „Portret Czapskiego” w komunikacji z nim oznaczało coś poważnego.

Czapski w kwietniu 1987 r. wraz z Tutą (Antoniną Wysocką z Niemojewskich) wyjechał  do Chexbres. Marszand Richard Aeschlimann zorganizował mu tam kolejną wystawę. Wtedy w Szwajcarii malarz doznał znowu odrodzenia w malarstwie (ma 91 lat) i chęci do życia, pomimo że myśli te przeplatały się z poczuciem nadchodzącego końca, z chorobami najbliższych… Bliski mu Zygmunt Mycielski chorował, a Jeleński doznał „ataku mózgowego” – jak zapisał w dzienniku *- i był bez świadomości. Docierały do niego wiadomości, że stan przyjaciela jest poważny, zagrażający życiu. W niepublikowanych rękopisach dziennika Czapskiego znajduje się taki zapis:

„Ta nagła wola życia, więc  malowania (prędzej malowania więc życia teraz, kiedy  Kot może umiera?) […] Od tamtego dnia w Paryżu uczucie, że życie bez Kota to mój koniec życia, jakiś bunt przeciw istnieniu, które się rozrywa jak delikatny papier.”

Zapisuje, że nie umie przeżywać tego cierpienia – odchodzenia z tego świata ludzi mu bliskich. Notuje to uczucie i przychodzące wspomnienia chwil  (z lat pięćdziesiątych), kiedy umierał Jean Colin z Amiens.

„I tuż obok śmierć Jeana, tak okrutna, mozolna, może najpiękniejszego z ludzi. Czy ja przez ten ranek słońca oduczyłem się cierpieć? Teraz kiedy Kot ma przed sobą jeszcze droge krzyżową, a Zygmunt od 12 miesięcy ją przeżywa?”.[,..]

„Gdybym wierzył naprawdę, a nie pragnął tylko ten  żywot wieczny, amen! […] Łaska, że o dwóch najbliższych myślę tak spokojnie, może to Łaska będzie, że Kot odejdzie nie odzyskawszy świadomości !”

Czapski nie umie ukryć smutku,  że nie jest teraz blisko przyjaciela. Wiele w jego dzienniku rozważań o śmierci, o świecie, także o końcu świata, który przywołuje w myślach wiersz Adama Zagajewskiego.

I przychodzi ten moment. We wtorek 5 maja 1987 roku Czapski dowiaduje się przez telefon o śmierci Kota. Zadzwoniła do niego Teresa Dzieduszycka. Zapisał w dzienniku:  „Wtorek. Umarł Kot. Telefon od Teresy […] <<Czas zmartwychwstania. Żywot wieczny. Amen!>> Jak uwierzyć w te słowa. […] Śmierć Kota zamyka ogromny rozdział, trzeba żyć bez niego”.

Jednak Czapski, stary, ślepnący czuje się pusty. Nie potrafi przeżyć tej śmierci. O tym napisał także do bliskiego mu Zygmunta Mycielskiego: „Bliską śmierć Kota, który jest mi tu najbliższym człowiekiem od iluś lat – konstatuję dziwnie chłodno, jakby tylko jeszcze jedno potwierdzenie, że bardzo chcę odejść jak on”.

Znali się ponad 40 lat. Kot zwierzał się Czapskiemu ze swojej miłości do Leonor Fini. Malarz był obserwatorem ich związku. Wiedział też jednocześnie o potrzebie Jeleńskiego utrzymania związków z mężczyznami:

„Rzeczywiście niezmiernie ją kochał.[…] A jednocześnie miał podwójne życie. Nie, nie miał podwójnegpo życia, on miał sześciokrotne życie!

Claude Arnaud wspominał: „Obracał się swobodnie […] z dwuznacznym wdziękiem, o którym świadczy również jego życie seksualne”.

Leonor Fini z trudem znosi męskie związki Kota, jednak dzięki niej on sam przez trzy lata był w stanie zatrzymać się „od tego strasznego i anihilizującego pościgu, erotyzmu orgiastyczno-anihilizującego osobowość”, który od lat pobytu w wojsku, w Belgii ogarniał go, a który starał się oczyścić „krystalizując” na pewien czas uczucia. Tak pisał o związku z malarką do swojej matki Reny Jeleńskiej, która do końca swego życia nie akceptowała tej kobiety u boku syna. On jednak cenił Leonor za jej osobowość, intelekt i za to, że nie irytuje go i że nie chce od niej uciekać (lub rzadko to robi) , by zagubić swoją „osobowość”  w najniższym erotyzmie. Dzięki obecności Leonor, Kot potrafi pracować. W 1958 roku napisał do matki, ujawniając prawdę o swoim homoseksualiźmie, że „nie żyje” z Leonor od paru lat i że miłość w tym sensie pomiędzy nimi nie istnieje.

Z Leonor spotkał się w styczniu 1952 r. w Palazzo delle Esposizioni. Ona ma 45 lat, on 30.  Ją na początku zachwyciła jego androgeniczna męsko-kobieca twarz. Jej obecność była dla niego „niczym talizman, talizman, który daje radość i wolność”.

Ona mieszka w Paryżu, on wtedy jeszcze w Rzymie. Dla niej przenosi się do stolicy Francji jesienią 1952 roku, okłamując matkę, że … ma tam już nową pracę. Nie ma jej w chwili przeprowadzki. Wówczas regularnie zaczyna współpracować z paryską Kulturą i … otrzymuje posadę przy Kongresie Wolności Kultury. Potem dołącza do redakcji francuskiego magazynu „Preuves” założonego przez Francois Bondego, znajomego Józefa Czapskiego.

Mieszka z Leonor i jej byłym kochankiem Stanislao Lepri najpierw w mieszkaniu przy rue Payenne, a potem w apartamencie przy rue de la Vrillière, nieopodal Palais Royal. Ten trójkąt przetrwa aż do śmierci Stanislao do 1980 r. , który na początku był zazdrosny o Kota, potem stali się przyjaciółmi. Malarka nigdy nie pasowała do życia w monogamii, życia we dwoje, do małżeństwa i tradycyjnej rodziny. To nie pierwszy raz, gdy mieszka z mężczyznami, którzy są homoseksualistami i tworzy z nimi trójkąt różnorakich uczuć.

Kot Jeleński napisał do niej:

„Pisząc prawdziwy tekst o Tobie (ale jak tu pisać prawdziwe teksty w świecie konwenansów, w którym, niestety, żyjemy?), trzeba byłoby przeanalizować relacje, które łączyły Cię z pederastami: pociąg erotyczny czy paraerotyczny, któy na nich „ćwiczysz” , łatwość tworzenia z nimi zamkniętego dziecinnego świata. Twoje uwielbienie dla nich i pogardę”.

Jeleński napisał do Leonor list na dwadzieścia osiem stron, który jest świadectwem fascynacji malarką, ale także dokładnie opisuje ich relacje i to, co o sobie wiedzieli, zanim zaczęli być ze sobą.  Wspaniały to dokument, szkoda że znamy po polsku tylko fragmenty zamieszczone w książce Doroty Hartwich.

 

Podobnie jak w przypadku Miłosza, czy Gombrowicza, Kot zafascynowany malarstwem, osobowością Leonor Fini jest  jej menadżerem. W latach, kiedy posypała się na nią krytyka, bronił jej imienia i twórczości inicjując liczne artykuły we francuskich pismach.

Kiedy umarł w 1987 roku Leonor pochowała go w grobie obok Stanislao Lepri w Saint-Dyé-sur-Loire. Jej ciało też tam zostanie złożone w 1996 r.

Gustaw Herling- Grudziński wspomina wizytę u malarski po śmierci Jeleńskiego. Odnotował w Dzienniku pisanym nocą: „Rozbita, przerażona, zgubiona […] opowiadała o nim słuchała moich opowiadań, przerywając co jakiś czas cichym okrzykiem: Kot, Kot, non te ne andare! Ten okrzyk Kot, Kot nie odchodź! dźwięczy mi ciągle w uszach”.

Leonor jest załamana, agresywna, wygląda na niepoczytalną – obserwują to wszystko znajomi i wydaje się , że jest ona bliska szaleństwa.

Książkę Doroty Hartwich: Gattora. Życie Leonor Fini wydaną przez ISKRY można kupić w internetowej księgarni wydawnictwa.

*Zapisy z rękopisów dziennika Czapskiego zostały odczytane przez Elżbietę Skoczek. Materiały umieszczone są chronione prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autorki.

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego: przegląda archiwa, odczytuje dzienniki i zbiera informacje o dziełach malarza (projekt: Catalogue raisonné dzieł Józefa Czapskiego), nagrywa rozmowy z tymi, którzy znali autora "Na nieludzkiej ziemi". Powołała w 2017 roku Festiwal Józefa Czapskiego (jest jego dyrektorem) . Pracuje na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji (Uniwersytet Śląski) . Przygotowuje książkę o Czapskim i jego siostrze pt. "Słuchając... ocalone od zapomnienia", która ukaże się w 2018 roku nakładem Fundacji SUSEIA. Copyright 2018 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją

Wspieraj FUNDACJĘ SUSEIA, wydawcę strony o Józefie Czapskim

W tytule przelewu wpisz: Darowizna na cele statutowe.
nr konta FUNDACJI SUSEIA w MBANK: 
95 1140 2004 0000 3102 7696 9203
Przekazując darowiznę i wypełniając roczny PIT od dochodu można odliczyć kwotę dokonanej darowizny, aż do 6% Twojego dochodu. Zapłacisz niższy podatek.