"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Jacek Moskwa: „Antoni Marylski i Laski”

Antoni Marylski i Laski

Józef Czapski najpierw poznał braci Antoniego Marylskiego (Janusza i Edwarda). Spotkał ich w 1917 roku. Antoniego poznał w wojsku i zaraził go pacyfistyczną teorią Tołstoja opartą na prawosławnym pozostawianiu „spraw świata tego” na uboczu, jako domeny zła.

„Wolę być stróżem nocnym niż żołnierzem” – powiedział Marylski pewnego dnia Czapskiemu, gdy ten odprowadzał go na kwaterę.

Czapski, a także bracia Marylscy podjęli wówczas (każdy z osobna) decyzję o opuszczeniu wojska, gdyż było to sprzeczne z przykazaniem „nie zabijaj”. Wymagało to sporej odwagi, gdyż za taki postanowienie groziło rozstrzelanie lub osadzenie w więzieniu. Na szczęście, zarówno Czapski, jak i Marylscy spotkali na swej drodze rozsądnych dowódców, którzy kazali im opuścić armię bez zbytniego rozgłosu tak, by ich postawa nie szerzyła się w wojsku. Stworzyli (razem z siostrami Czapskiego i bratem Marylskiego) coś w rodzaju falansteru, gdy dotarli do Piotrogrodu. Po pewnym czasie Antoni urósł do rangi wybrańca, który próbuje nawrócić świat swoimi  myślami opartymi na Ewangelii i książkach Tołstoja. Doznali w Piotrogrodzie biedy, głodu. Maria, siostra Józefa prowadziła kuchnię, ale tak naprawdę w ogóle nie potrafiła gotować. Pomogły im przetrwać kostki maggi rozpuszczone w wodzie, udające chudy rosół.

Tych „nawiedzonych” ludzi na normalną drogę próbował sprowadzić Karol Jaroszyński. Epizod piotrogrodzki w życiu Czapskiego i Marylskiego będzie ciągle powracał we wspomnieniach. Jednak po latach Czapski tak to wspominał:

„Co mnie teraz zastanawia,  gdy teraz myślę o tych  wydarzeniach, to zupełnie niesłychana bezmyślność nasza. Byliśmy przecież w wieku, kiedy człowiek ma już różne pojęcia polityczne i społeczne, które by musiał rozpracowywać, jeśli chce rewolucję światową robić. To wszystko dla nas nie istniało. Mieliśmy do czynienia z człowiekiem, który został wybrany”.

A o samym Antonim tak mówił:

„Miał w sobie coś niezwykle pociągającego, agresywnego i serdecznego zarazem. Agresywnego w tym znaczeniu, że nie bał się ludzi, przeciwnie, wszędzie szukał z nimi kontaktu. Nigdy nie uważałem go za świętego, tylko za kogoś, kto się w życiu dużo nałamał – do końca jeszcze miał takie pędy życiowe, zmysłowe. To był człowiek o bardzo wielkim temperamencie, mówiąc najprościej. Ale to wszystko przerzucał na sprawy Boże”.

Antoni Marylski (1894-1973) przez większość swojego życia związany był z Towarzystwem Opieki nad Ociemniałymi w Laskach − wspierał w tym dziele Matkę Elżbietę Czacką i Ojca Władysława Korniłowicza. Przedstawiając jego sylwetkę, Jacek Moskwa rysuje barwny obraz, w który wkomponowuje się nie tylko świadectwo ofiarnej służby drugiemu oraz wrażliwość na sprawy ducha, ale także wrzenie intelektualne właściwe dla środowiska Lasek, dowcip i kresowa fantazja. Przyjął święcenia kapłańskie dwa lata przed śmiercią, w 1971 roku, z rąk Stefana Wyszyńskiego.

Józef Czapski zapisał w 1973 roku w swoim dzienniku, że dostał telegram z Warszawy o śmierci Antoniego Marylskiego podpisany przez Annę i Zulę.  Anna – to Anna Grocholska, Zula – to Zofia Morawska.

W liście z 30 maja 1985 r. napisanym przez Józefa Czapskiego do  bliskiego przyjaciela francuskiego dyplomaty Jeana Laloya, napisał, że otrzymał z Zakładu dla Niewidomych w Laskach zaproszenie, by przyjechał na leczenie oczu (Czapski wtedy zaczął ślepnąć). Podkreślał jednak, że to pretekst, bo jego oczu nie da się wyleczyć.

Czapski miał wówczas jedynie paszport uchodźcy politycznego, na którym było napisane: „ważny na wszystkie kraje poza Polską”. W liście pyta więc Jeana Laloya, czy jest szansa na uzyskanie takiego dokumentu, który pozwoli zachować paszport uchodźcy i udać się do Polski. Magdalena Grochowska pisze w  biografii Giedroycia, że gdy ten dowiedział się, że Czapski chce wyjechać do Polski , bardzo się obruszył…

Czy to może oznaczać, że chciał wrócić do Polski na starość i zamieszkać w Laskach? – zapytałam Macieja Morawskiego.

Maciej Morawski: Na pewno, ale chodziło wówczas o projekt wizyty w Polsce pod pretekstem leczenia oczu, które de facto były nieuleczalne. W Laskach, w Zakładzie dla Niewidomych (którego współzałożycielem był, wówczas już nieżyjący bardzo bliski przyjaciel autora „Oka” z lat dawnych, Antoni Marylski) Józef Czapski chciał się spotkać z poważnie chorą swoją siostrą, która nie była już w stanie przyjechać do Maisons – Laffitte. Podróż była dla niej wykluczona. W Laskach mieszkała też córka drugiej siostry Czapskiego, która bardzo namawiała go na przyjazd. Mowa była wtedy o wizycie dwu lub trzymiesięcznej. Ów projekt wyjazdu do Polski wywołał niepokój jego przyjaciół. Giedroyc obawiał się, że Wojciech Jaruzelski wykorzysta taką wizytę dla celów propagandowych i zechce światu pokazać, że jest wspaniałomyślny, że człowiek z Kultury odwiedza Polskę, że chyba nie jest tak w kraju źle.

Zbigniew Herbert tak wspomina Marylskiego:

Kultura to suma ludzi nieprzeciętnych. Należał do nich Antoni Marylski – o ogromnym doświadczeniu życiowym od rewolucji październikowej, przez dwudziestolecie, całą historię ukrywania ludzi w czasie wojny, po trudny okres późniejszy. Człowiek, który ogarniał bardzo wiele i miał tak potężną równowagę ducha, że potrafił nie tylko ze swojego życia, podzielonego jakby na rozdziały, uczynić całość, ale promieniował czymś, co jest prawdziwym humanizmem. Łączą się z tym takie rzeczy, jak pewien rodzaj spodni noszonych w niepowtarzalny sposób, a także indywidualny język, który nie jest językiem gazet, lecz wyraża wewnętrzną treść człowieka. Dla mnie spotkanie z Antonim Marylskim było wstępem do zrozumienia, czym jest kultura, która nie polega na wydawaniu tłustych periodyków czy tomów wierszy, ale na własnym stylu wspaniałych ludzi.

Książka Jacka Moskwy „Antoni Marylski i Laski” to wspaniała opowieść także o początkach powstawania Lasek, miejsca które zmieniło życie wielu niewidomych, o Matce Elżbiecie Czackiej oraz o ks. Władysławie Korniłowiczu.


Książka do kupienia w księgarni Więź

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją