"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Listy Czapski – Hering (tom 1)

Czapski Hering Listy

W sobotę 29 października po raz pierwszy można było na Międzynarodowych Targach w Krakowie zobaczyć i kupić Listy Czapski – Hering. Na razie ukazał się I tom. II tom zostanie wydany w 2017 roku.

Książka licząca ponad 350 stron to dopiero część listów, które wydaje Fundacja Terytoria Książki dzięki dofinansowaniu otrzymanemu w 2015 roku z  Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa).

Listy zostały opracowane przez Ludmiłę Murawską – Péju (siostrzenicę Ludwika Heringa) oraz Julię Juryś (przyjaźniła się z Józefem Czapskim), Dorotę Szczerbę i Piotra Kłoczowskiego.

Zbiór, który w całości liczy 234 listy Czapskiego i Heringa (z okresu od 4 września 1939 roku do 26 czerwca 1982 roku) siostrzenica Heringa udostępniła w 2011 roku Instytutowi Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską do prac wydawniczych.

Jak to się stało, że listy, które powinny być w zbiorach Czapskiego znalazły się u Ludmiły Murawskiej – Péju?

Ludwik Hering  4 grudnia 1984 roku popełnił samobójstwo (był chory na raka).  Ludmiła Murawska – Péju, której ten zastępował ojca i  ukształtował ją jako malarkę, pojechała do Czapskiego do Maisons- Laffitte i wraz z malarzem odszukali listy, które Hering wysyłał do niego. Przechowywane w niewielkich pakietach, listy wraz z kopertami, przewiązane wstążeczkami, leżały w szafce obok łóżka Czapskiego. Oddał wtedy wszystkie listy swojego przyjaciela, Ludmile Murawskiej – Péju i zgodził się, by ona kiedyś je opublikowała.

Jak informują wydawcy, pismo Heringa było wyraźne, natomiast pismo Czapskiego było wyjątkowo trudne do odczytania. Na szczęście (jeszcze za życia Czapskiego – miał już wówczas 90 lat i problemy ze wzrokiem), Ludmiła Murawska – Péju spotykała się z nim i razem odczytywali listy, które kiedyś pisał do swojego przyjaciela. Dzięki temu, że zostały one wtedy częściowo przepisane na maszynie (wydawcy dostali odczyt maszynowy i oryginały) możliwie było dokładne wydanie tych listów.

Czapski w listach wysyłał rysunki, których kilka zostało pokazanych w książce. Dzięki nim Hering mógł choć w niewielkim stopniu śledzić jego powrót do malowania.

Rysunki (Czapski Józef) z listów do Ludwika Heringa

Rysunki Józefa Czapskiego w listach do Ludwika Heringa

 Ich świat wewnętrzny

Dzięki tym listom poznajemy ich głosy, rozterki, popadanie w depresję, to znowu rodzenie się na nowo; walkę z codziennością, z chorobami bliskich.  Listy te są także listami miłosnymi  – jak je nazywa sam Hering. Podtrzymują ich przyjaźń, która narodziła się jeszcze przed wojną, bo w 1934 roku. Razem mieszkali w domu, w Józefowie. Hering był uczniem Czapskiego, ale jak autor Oka napisał do Zdzisława Kępińskiego:

„Nie śmiem nazwać Heringa swoim uczniem, bo sam w swoim czasie wpływ jego wizji na świat przeżywałem w tej samej co najmniej mierze, w jakiej on wykorzystał moją pracę malarską”.

Początek 1957 roku wielkie przeżycie. Po raz pierwszy od wojny słyszą swoje głosy. Pierwsza rozmowa telefoniczna po latach i nadzieja, że dzięki odwilży w Polsce może uda im się spotkać. Ten moment swoich przeżyć tak opisał w liście Hering:

„Ten telefon – to,  że mogliśmy zagadać, takie niezwykłe i takie ogromnie proste.

Czekałem kilka godzin na Poczcie Głównej – róg Poznańskiej i Nowogrodzkiej. (…) Jest w tym jakieś uspokojenie, że jak zechcę – to znów zatelefonuję do Ciebie. Ciemnawo na tej poczcie. (…) Co jakiś czas głos przez megafon wzywa do rozmowy z Afryką, Australią – ktoś wstaje i idzie. Właśnie tak niezwykle i bardzo zwyczajnie jak u Kafki, jak na Twoich Stacjach z Otwocka, Świdra – i tych z ludźmi z Francji  na Twoich obrazach. Czekałem kilka godzin oswojony z tym, że będę z Tobą mówił i nie niecierpliwiłem się więcej chyba niż kiedyś czekając z Burkiem na stacji w Józefowie. Martwiło mnie trochę, że czas upływa, że robi się po obiedzie, że telefon Ciebie poderwie drzemiącego, wstając, pozrzucasz bruliony, książki z koca i pióro wpadnie nie wiadomo gdzie. (…) Wszystko, wszystko co mi się z Tobą kojarzy, staje się żywe, ciepłe „tkankowe” – każda martwa natura i każda abstrakcja”.

W 1957 roku żyli nadzieją, że się spotkają w Polsce. Dzięki wsparciu Cybisa i znajomych w Poznaniu zorganizowano wystawę Czapskiemu. Chciał przyjechać.

Jednak „zespół Kultury” [oznacza to Jerzego Giedroycia – przypis redakcji] postawił warunek: albo wraca Czapski do Polski i tam zostaje, albo nie wyjeżdża z Francji i może nadal mieszkać w domu Kultury.

Czapski podjął decyzję, że zostaje.

Tłumaczy to przyjacielowi w liście:

„Powrót [czyli wyjazd z Francji i pozostanie w Polsce – przypis redakcji] zupełnie z tym wszystkim, jak widzę sytuację dziś, i przede wszystkim stan zdrowia Maryni, który nie tylko wymaga warunków, ale u której każdy wstrząs psychiczny zazębia się o serce –  nie wydaje się możliwy”.

A w kolejnym liście, gdy pisze o tym, że nalegają z Poznania, by jednak przyjechał tłumaczy Heringowi:

„Sprawa nie jest taka prosta, przyjechać nie mogę, choć mi się chce cholernie. Jestem związany z Kulturą i w tej dziedzinie nie umiem się zdecydować na krok „samodzielny” bez decyzji zespołowej. (…) A my [z Marynią – przypis redakcji] żyjemy, możemy żyć i pracować dzięki temu, że mamy oparcie w Kulturze. Nie tylko pracownia, ale 2 pokoje w Paryżu czy okolicy – wymaga fortuny. Oto i tak napisałem Ci o wiele więcej, niż chciałem”.

Spotkali się dopiero w 1972 roku w Paryżu.  33 lata po tym, jak rozdzieliła ich wojna. Przez te długi czas pisali do siebie i podtrzymywali to, co zdarzyło im się przeżyć przed wojną. Bali się rozczarowania, że gdy się spotkają coś pryśnie. Jednak nie nastąpiło to, bo korespondencja trwa do 1982 roku (ta zachowana). Być może były jeszcze jakieś listy pomiędzy 1982 -1984.

Miron Białoszewski, Adolf Rudnicki…

Dla tych, którzy chcą poznać Czapskiego i odkryć jego najbliższego przyjaciela to wspaniała lektura. Literaturoznawcy dostają kolejne ciekawe informacje na temat Białoszewskiego, ale także Adolfa Rudnickiego. Wnoszą one nowe wiadomości biograficzne do życiorysów tych pisarzy i dowiadujemy się, jaka była rola samego Czapskiego.

Ludwik Hering  (mistrz Mirona, jego literacki guru – jak  się go powszechnie nazywa) tak pisał do Czapskiego:

„Żaden krytyk nie zrozumie, że poezja Białoszewskiego, tak jak się ukształtowała, tak jak ją wolisz, „od końca”, nie byłabym bez Ciebie możliwa. Ale Miron wie i rękę Tobie całuje. (To takie patriarchalne i on innych niczyich rąk nie całuje”.

Wyjaśnienie tego sformułowania „od końca” wymaga przeczytania listów, tam dokładnie jest to wyjaśnione.

Dzięki tej korespondencji możemy dowiedzieć się, jakie tematy malarskie, już przed wojną, były bliskie Czapskiemu. Ludwik Hering dokładnie z detalami niekiedy opisuje i przypomina Czapskiemu te obrazy motywując go do tego, by malował, by nie zrażał się tym, że nikt jego obrazów nie kupuje i że nie docenia. Listy te pokazują, że dzięki kilku osobom (i nade wszystko dzięki Heringowi) Czapski wrócił do malarstwa.


Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
Data wydania: 2016-10-26
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 978-83-7908-039-7
Liczba stron: 338

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją