"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Listy Czapski – Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz

Fotografia Architektury

W numerze 132 (2015) Zeszytów Literackich opublikowano korespondencję pomiędzy Józefem Czapskim a Andrzejem Wajdą i Krystyną Zachwatowicz.  Są to listy, kartki pocztowe i telegramy, które pochodzą z archiwum Muzeum Narodowego w Krakowie oraz z archiwum Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz. Reżyser pierwszy raz spotkał się z malarzem w 1981 r.

Korespondencja ta wnosi kilka szczegółów, które uzupełniają wiedzę na temat kalendarium życia Czapskiego. Dzięki niej poznajemy myśli Czapskiego o malarstwie i pisaniu dziennika.

Z listów dowiadujemy się, że Czapski był w towarzystwie Julii Juryś w kinie w Paryżu i oglądał w 1983 r. film Danton w reż. Andrzeja Wajdy. Po projekcji napisał o swoich wrażeniach w liście do reżysera:

„(…) film jest WSPANIAŁY, człowiek wychodzi i [?] olśniony plastycznie, co za twarze, co za ruch!, ale wynosi cały świat problemów. Dziękuję Wam w imieniu swoim i Julii Juryś — z którą byłem i z którą się po tej sztuce kłócę — ona twierdzi, że sztuka jest świetna i antyrewolucyjna, a ja twierdzę, że jest świetna i antydemokratyczna. Twierdzę, że demokracja jest niezdolna rządzić! Że wcześniej czy później dochodzi do dyktatury (…)”.

Filmowe postacie wywarły na Czapskim tak malarskie wrażenie, że planował „zrobić portret Depardieu–Dantona”.

Korespondencja pomiędzy nimi to świadectwo, że w różnych okolicznościach myśleli o sobie. Gdy  Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda w sierpniu 1984 roku oglądają w Oranżerii wystawę, na której są obrazy ulubionego malarza Czapskiego  -Chaima Soutine’a – chwilę potem wysyłają do Sailly, do autora „Oka”, kartkę pocztową z reprodukcją obrazu Chaima Soutine’a Enfant de chœur i piszą: „(…) cudowne Sutiny kazały nam myśleć o Tobie i o Twoim malarstwie — dziękujemy Ci za to, że jesteś! I że malujesz!”. Gdy Wajda znalazł się  w Kazimierzu (w związku z Kroniką wypadków miłosnych) i w pracowni Tadeusza Pruszkowskiego znalazł wierszyk, wysyła go w liście do Czapskiego (1985 r.) :

„Jest taki rodzaj pawiana,

co wielbi tylko Cézanne’a.

Jest taki rodzaj buldoga,

co wielbi tylko van Gogha.

Jest taka banda łobuzów,

co wielbią tylko Francuzów…”

Ta wierszowana laurka  zdumiała Wajdę. I dlatego pisze do Czapskiego:  „Pokazuje, jak bardzo Ty i cała grupa Komitetu Paryskiego była przez nich znienawidzona”.

Czapski w swoich listach pisze o trudach malowania, o tym, że miał w życiu dwa gorsety: jeden to malarstwo, a drugi to – dziennik.  Teraz z wiekiem, gdy coraz gorzej widzi (jest 1985 r.) nadal podejmuje trud malowania i pisania, choć jak zwierza się: „nie rozróżniam bliskich sobie kolorów, jak już nie mogę grać na mojej palecie” i „gorset dziennikowy mnie jakby nie opuszcza, i piszę sobie dalej, chociaż liter, które kładę na papierze, NIE WIDZĘ”.

Bardzo ciekawą refleksję snuje Czapski  w liście z 1985 r.  na temat swoich dzienników:

„(…) może po mojej śmierci będzie można tam [w dzienniku Czapskiego – przypis redakcji]  coś wynaleźć, ale to jest wątpliwe, bo piszę szalenie niewyraźnie, a przede wszystkim jest jak każdy uczciwy dziennik, to znaczy uczciwy, napisany naprawdę tylko dla siebie, w całej swojej tkance szalenie nudny, bo jest to przede wszystkim rachunek sumienia roboty każdego dnia. Nie chciałbym przecież, żeby ten dziennik, który ma dzisiaj prawie 200 grubych kajetów, został po mojej śmierci wyrzucony do śmieci, chciałbym, żeby go w jakiejś skrzyni zachować i gdzieś w jakiejś bibliotece zostawić, może się znajdzie jakiś wariat, który zechce się tym zająć, w moim testamencie zostawiam go Kotowi Jeleńskiemu, który jeden się nim naprawdę interesuje. Wracając do dnia dzisiejszego, to śmieszne zapisywanie na ślepego jest może nawet czytelniejsze niż dawne kajety, ale już naprawdę bez żadnej kokieterii mogę zaręczyć, że jest nieciekawy, bo czysto służebny, piszę go na tyle tylko, żeby myśl moja była po jakiemuś koncentrowana, a nie rozpłynęła się jak marmelada. Co do mnie, nie jest mi dobrze, bo ślepota moja się bardzo posunęła i naprawdę nie bardzo wiem, co będę robił, bo jeszcze fizycznie jako tako się trzymam. Po co? Bo nie tylko ślepota mi dolega, ale zawsze lubiłem się obserwować, szalony postęp lenistwa myślenia i jakiejś dezintelektualizacji, bo jak nigdy przedtem zrozumiałem, że człowiek nigdy nie żyje sam, że pożywka zewnętrzna jest konieczna, a tej pożywki mam tak mało, bo lektura jest dla mnie absolutnie wykluczona, nie widzę nawet dużych liter w gazetach wyraźnie”.

Czapski wspomniał w liście, że dzienniki – w testamencie – pozostawi swojemu przyjacielowi Konstantemu Jeleńskiemu, który żył wtedy, gdy pisał do Wajdy. Jednak wraz ze śmiercią Kota (w 1987 r.) musiał zmienić swoją wolę i w rezultacie jego dzienniki trafiły do Muzeum Narodowego w Krakowie, gdzie Janusz Nowak je odczytuje w ramach projektu badawczego  realizowanego przez Narodowe Centrum Kultury oraz Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską Oddział Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza.

Pisze w 1985 r. o próbie zrobienia w Polsce jego wystawy. Dzieli się jednak gorzką myślą:

„Projektowana wystawa w Polsce, pomimo starań tylu przyjaciół, a przede wszystkim Jacka Woźniakowskiego, nie dochodzi do skutku, już się z tym pogodziłem i jestem pewny, że wystarczy, żebym umarł, zrobienie takiej wystawy będzie łatwe. Mam trzech kolekcjonerów w Szwajcarii, którzy są gotowi swoje kolekcje na tę wystawę dać, i to jest zupełnie wystarczające”.

Za życia Czapskiego udało się zorganizować wystawy pokazujące jego malarstwo:

1986 – Wystawa w Muzeum Archidiecezjalnym w Warszawie.

1990  – Wystawa w Muzeum Archidiecezjalnym w Warszawie. Wystawa w Galerii BWA w Nowym Sączu. Wystawa w galerii Kordegarda.

1992 –  Wystawa „Józef Czapski. Malarstwo ze zbiorów szwajcarskich”, Muzea Narodowe w Krakowie, Poznaniu,  Warszawie.

Wajda i Zachwatowicz posyłają Czapskiemu lupę.

Ten w podzięce napisał do nich 8.12. 1987 r.

„(…) Waszą lupę japońską niestety nie udaje mi się użyć, bo już i na nią oczy moje za słabe”.

Czapski – mimo postępującej ślepoty – bardzo chciał obejrzeć Kronikę wypadków miłosnych, a także Biesy.

Ostatnie słowa, które pojawiają się w publikowanej korespondencji to te napisane przez Czapskiego z Maisons – Laffitte: „Uciekają mi nie tylko oczy, ale i strugi słów”.

Na zdjęciu: Andrzej Wajda (Kraków) ,  Fotografia Paweł Mazur

Korespondencja : JÓZEF CZAPSKI – ANDRZEJ WAJDA / KRYSTYNA ZACHWATOWICZ,  przepisał i oprac. Jan Strzałka

Zeszyty Literackie nr 132 (2015)

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją