"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Picasso, Giacometti i Czapski

„Picasso – Giacometti” wystawa, którą 4 października 2016 r. otworzono w Muzeum Picassa w Paryżu. Można ją oglądać do 5 lutego 2017 roku. To  wystawa poświęconą twórczości dwóch największych artystów XX wieku: Pablo Picasso (1881 – 1973) i Alberto Giacometti (1901 – 1966).

Pablo Picasso i Czapski

Czapski poznał Picassa. Kiedy w 1924 roku wyjechał wraz z grupą K.P. (kapistów) do Paryża, postanowili także tam – wzorem akcji organizowanych w Krakowie – zorganizować bal, by w ten sposób zebrać pieniądze do wspólnego budżetu grupy. Wynajęli wówczas sale wystawowe w siedzibie Société Nationale d’Horticulture de France przy rue de Grenelle. Przystosowali je na sale balowe. O patronat nad balem poprosili swojego profesora Józefa Pankiewicza i ambasadorową Helenę Chłapowską. Jednak, na skutek interwencji dziekana Wydziału Malarskiego Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Władysława Jarockiego, Pankiewicz wycofał się z objęcia patronatem tego wydarzenia. Jarocki uważał, że nie może on przyjmować do paryskiej pracowni Akademii Sztuk Pięknych tych, którzy nie mają zaliczonych semestrów  i patronować wydarzeniom, które nie mają tym samym związku z uczelnią. Grupa kapistów nie dbała o formalności.

Tak wspominała ten fakt Hanna Rudzka – Cybisowa:

Pankiewicz otrzymuje z Akademii Krakowskiej od prof. Władysława Jarockiego, dziekana Wydziału Malarstwa, pismo informujące go, że do filialnej pracowni przy Avenue d’Alesia, którą Pankiewicz kierował, mogą uczęszczać tylko ci, którzy mają dyplom. A my oczywiście nie mieliliśmy żadnych dyplomów, nigdy ich nie robiliśmy. Wysłaliśmy więc do Krakowa swoje prace. W rezultacie zezwolono na chodzenie do pracowni tylko Cybisowi i Waliszewskiemu, reszcie nie. Oni oczywiście z tego prawa zrezygnowali.

Chcąc pokazać dziekanowi, że poradzą sobie i bez tego oficjalnego wsparcia, poprosili o patronat… samego Picassa. Dotarli do niego dzięki Misi Godebskiej – Sert. I Czapski – jako jedyny znający francuski w grupie kapistów, poszedł do niego do pracowni i rozmawiał z nim. Ten zgodził się i dzięki temu na bal, który odbył się 27 listopada 1925 roku „zwaliło się naprawdę pół Paryża. Malarze z Picassem, dobroczynne hrabiny z naszą Ambasadą na czele, i modelki prawie że w strojach Ewy”. Patronat objęła także księżna Dolly Radziwiłłówna. Wśród artystów pojawili się wówczas: Pierre Bonnard (który po raz pierwszy na tym balu spotkał się z Picasso), Constantin Brâncuşi, Jean Cocteau…

O  balu możemy przeczytać także w książce Pauliny Sołowianiuk  „Ta piękna mitomanka. O Izabeli Czajce-Stachowicz” :

„Bela [Izabela Czajka – Stachowicz- przypis E.S.] z Montparnasse’u była nie tylko muzą, ale i przedsiębiorczą kobietą. Jeszcze jako narzeczona Jerzego Gelbarda – zwanego przez nią pieszczotliwie Jerzykiem – otworzyła w Paryżu polską księgarnię. Nadała jej prostą, a i elegancką nazwę: „Librairie Polonaise”. Lokal przy rue de Rennes 151 bis był według relacji właścicielki skromny i urządzony naprędce, przy wykorzystaniu najtańszych, na podorędziu znalezionych materiałów”.

Bela wspominała też bal kapistów:

„(…) zaskakująca była scenografia przygotowana przez młodych malarzy. Wrażenie robiły statki i uczepione do sufitu dziwaczne anioły, których korpusy stanowiły worki z piaskiem. Grała murzyńska orkiestra, występowała bardzo popularna, czarnoskóra i żywiołowa jak sama Afryka tancerka Kiki. Każdy bez wyjątku odziany był w kostium, na tę jedną noc radykalnie zmieniający jego dotychczasową tożsamość. Picasso, przechadzający się między gośćmi z ogromną wypchaną rybą pod pachą, wzbudzał sensację chyba nie mniejszą, aniżeli nagie modelki wniesione na salę, uwodzicielsko okryte jedynie girlandami kwiatów. Minęły lata, gorące i burzliwe, a Bela wciąż powracała wspomnieniami do tego wieczoru. Z rumieńcem zachwytu opowiadała o nim córce Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Ta zaś spisała to pełne pasji wspomnienie:
Bela wybuchła nagle śmiechem. Moje oczy stają się zupełnie okrągłe, gdy słyszę: <<A wtedy, na balu, umalował mnie Picasso…>>. Nie muszę powtarzać pytań. Kolorowe wspomnienie Beli płynie jak rulon nut. (…)
Tamten wielki maskowy bal udał się pod każdym względem. Obficie zaopatrzone bufety sprawiły, że potok pieniędzy zasilił puste i poprzecierane kieszenie kapistów. Ich lśniących radością i szczęściem oczu nie były w stanie zaćmić najjaskrawiej błyszczące diamenty, bądź ich imitacje, białych księżnych i księżniczek otoczonych przez tłumy Murzynów, Turków w fezach, kloszardów. W tym tłumie przebierańców, Bella, muza Montparnasse’u, jako indyjska księżniczka zwracała uwagę niemal wszystkich. Szczególnie to, co miała namalowane na twarzy: czerwoną kropkę na czole i ciemną bliznę na policzku. Obok hinduskiej księżniczki często podczas tego wieczoru widywano wielkiego Pabla trzymającego pod pachą ogromną, o dziwnych kształtach rybę. Przyglądał się z uwagą owej szramie i kropce…
Bowiem to on, Pablo Picasso, był autorem malunku na twarzy pięknej Polki. Blask jej czarnych oczu i błąkające się w nich morze niedopowiedzeń tak cudownie oddał w portrecie Chaim Soutine…
Kończył się 1925, pustoszała sala targowa w hali przy ulicy Grenelle, cichła jazzbandowa orkiestra.

Bal „żadnego dochodu nie przyniósł – pisał Czapski w eseju Raj utracony. (Pamiętam gwizdawki za ostanie 500 franków, które Jarema – dzisiejszy spiritus movens Art-Clubu w Rzymie – w ostatniej chwili nabył, żeby ożywić bal, i płaczącą Hankę Rudzką-Cybisową, dziś profesora Akademii krakowskiej, rachującą widelce i noże już o 12. dnia następnego, gdy nasze «bankructwo» nie ulegało wątpliwości)”.

Czapski już w obozie w Starobielsku chciał napisać historię malarstwa od Davida do Picassa. Wspominał:

„Dobrnąłem, o ile pamiętam, do Courbeta, w maczkiem zapisanym grubym kajecie – odebrano mi go przy ostatecznej rewizji”.

W latach sześćdziesiątych czytał z uwagą książkę o malarzu napisaną przez Françoise Gilot (jedną z kobiet Picassa). I zanotował w dzienniku:

„Przy całym uroku nieznośny człowiek, dziki egoista – genialny. Tak  jakbym chciał żyć z Bonnardem, tak nie chciałbym żyć z Picassem. I ten ciągły wyścig: być pierwszym!”.

Myślenie o malarzu, jego dziełach – jednych dla Czapskiego genialnych, innych znowu tchnących kiczem, nie było oderwane od tego, jakim był człowiekiem. Motyw ten powraca w artykule napisanym w 1980 roku „100 Picassów” będący refleksją z wystawy, którą Czapski oglądał w Grand Palais w Paryżu.

Alberto Giacometti – Czapski

Jakże zgoła innym artystą dla Czapskiego był Alberto Giacometti. Jego rzeźby i rysunki były bardzo bliskie autorowi Oka. Oglądał jego prace w Musée de l’Orangerie (wtedy Orangerie des Tuilleries) pomiędzy październikiem 1969 roku a styczniem 1970 roku. Kupił wówczas katalog wystawy, w którym na wolnych przestrzeniach szkicował prace, które wywarły na nim wrażenie. Wnikliwie przeczytane teksty zostały opatrzone uwagami – jak to miał w zwyczaju czynić – podkreślał wiersze oraz notował numery ważnych stron na końcu książki. Tu także znajdujemy rysunki, m.in. rysunek – rzeźby, o której pisał w dzienniku.

„Czy dziwna kobieta Giacomettiego, cienka jak szpilka od kapelusza, na dwóch kołach ustawiona , Kleopatra na złotej kwadrydze byłaby mniej urzekająca, (…) gdybym ją odkrył (…) w piramidzie egipskiej”.

„Giacometti uświadomił mi nagle problem proporcji u mnie, moje nieustanne suwanie , przesuwanie jednej kreski czy jednej formy tak, że zdaje mi się samemu, że to może jakiś bzik, a to było i jest ciągle szukanie tego stosunku jedynego w każdej wizji, który niedoprowadzony na płótnie przekreśla sam obraz”. (…) U Giacomettiego jest nieustanne gonienie (gonienie to złe słowo, tam nie ma pośpiechu), nieustanne dążenie, by docierać do abstrakcyjnej pełnej proporcji, ale ta proporcja jest jakby zawsze zaszczepiona na widzeniu form konkretnych w naturze: idący człowiek w deszczu (obraz) przedziwna kwadryga ze stojącą w  niej kobietą (rzeźba). Dlaczego rzeźby, i właśnie ta zachwycająca „z kwadrygą”, wiążą mi się z rzeźbą egipską? A rysunki Giacomettiego! Ich kreska ma czujność, uwagę, nieustanną wolę dalej i głębiej docierać. Tak że żaden rysunek nigdy nie jest „skończony” albo że już od pierwszych kresek  jest równie, musi być równie konieczny jak przy ostatniej kresce. Głowy w zaledwie zarysowanych wnętrzach, postacie o malutkich głowach zaczernionych przez zbyt częste kreski i zawsze stwarzające wrażenie wielkich naokoło siebie przestrzeni. Nie umiem tego określić skąd magia tych delikatnie kreślonych arkuszy”.

I cytuje słowa Giacomettiego w swoim dzienniku:

„Ograniczając się do jednej szklanki, masz o wiele więcej pojęcia o wszystkich innych przedmiotach, niż gdybyś chciał zrobić całość. Mając pół centymetra czegokolwiek, masz większą szansę dotarcia do pewnego czucia wszechświata, niż gdybyś chciał zrobić niebo całe – mówi Giacometti w dialogu z Davidem Sylvestrem”.

W 1962 roku Czapski oglądał wystawę „Malarze w swoich pracowniach”. Były na niej pokazane zdjęcia z pracowni m.in. Picassa i Giacomettiego.

I refleksja zapisana w dzienniku:

„Świetne fotografie, wielkie pracownie, luz i rozmach – ukłucie. Że gdybym miał te same warunki… ale to właśnie ta falbanka.”


Wystawa w Muzeum Picassa w Paryżu,  która zajmuje parter i pierwsze piętro, pokazuje ponad 200 dzieł dwóch mistrzów (Picassa i Giacomettiego) z bogatych zbiorów Muzeum Picassa oraz Fundacji Giacometti, a także obiekty pożyczone ze zbiorów francuskich i zagranicznych.

Dzięki pracom badaczy prowadzonych wspólnie w archiwach Muzeum Picassa i Fundacji Giacometti, pokazano niepublikowane dokumenty, szkice, zapiski. Ukazują one nieznane dotąd relacje pomiędzy tymi dwoma artystami, relacje zarówno te formalne, jak i przyjacielskie, które wpływały pozytywnie na nich  – pomimo różnicy wieku dwudziestu lat –  w kluczowych momentach kariery artystycznej.

Osobowości o różnych temperamentach, charakteryzujące się dużą swobodą umysłu i poszukiwań. Picasso i Giacometti fascynowali się  motywami Erosa i Tanatosa, relacją między nimi. Artyści poznali się na początku 1930 roku. W ich dialogu słychać elementy powojennego konfliktu wokół powrotu do realizmu. Wystawa ukazuje wiele podobieństw formalnych i tematycznych i zbliża ich dzieła do okresu surrealistycznego.

Zorganizowana w ośmiu sekcjach wystawa oferuje podróż zarówno chronologiczną, jak i tematyczną. Ukazuje zarówno malarstwo, rzeźbę i  rysunek.

Obok znanych prac każdego z artystów prezentowane są rzadko pokazywane obiekty, rysunki, niektóre wcześniej niepublikowane, a wiele archiwaliów pokazane jest po raz pierwszy.

Autor: Elżbieta Skoczek

Picasso – Giacometti  /  Musée national Picasso,

5 rue de Thorigny 75003 Paris.


Źródła:

Józef Czapski, Wyrwane strony.

Józef Czapski, Raj utracony.

Pauliny Sołowianiuk   „Ta piękna mitomanka. O Izabeli Czajce-Stachowicz”

Hanna Rudzka-Cybisowa, Malarstwo to kolor, [w:] W. Wierzchowska, Autoportret, Warszawa 1991.

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją