"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Richard Aeschlimann: Czapskiego przestrzeń prawdy rzeczy

Richard Aeschlimann

Richard Aeschlimann,  szwajcarski marszand Czapskiego, wraz z żoną Barbarą podarowali Muzeum Narodowemu w Krakowie 12 obrazów Józefa Czapskiego ze swej kolekcji. O artyście, początkach kolekcji rozmawia z darczyńcą Dawid Dziedziczak z Polskiego Radia – Program 2.

Dawid Dziedziczak: Kiedy po raz pierwszy zetknął się Pan z Józefem Czapskim?

Richard Aeschlimann: W latach 1974 – 1975 w czasie jednej z wystaw w Lozannie, w Szwajcarii.

[Było to dokładnie w 1976 r. na wystawie 9.11-11.12.1976 – wystawa w Galerie Melisa, 43 Rue de Bourg, Lozanna – przypis redakcji www.jozefczapski.pl]

Dawid Dziedziczak: Dlaczego ta sztuka była interesująca?

Richard Aeschlimann: Och! Nie tylko była interesująca. To był szok! Po pierwsze ze względu na samą twórczość, po drugie ze względu na Czapskiego jako człowieka, który był wspaniały! To jeden z największych malarzy z Europy Centralnej. Byłem bardzo młodym artystą. Brałem udział w Biennale w Dusseldorfie. Czapski powiedział  mi, jak to wszystko działa. Widziałem tego starszego pana, który montuje swoje płótno i to było wspaniałe. Fantastyczne.

Dawid Dziedziczak: We Francji nie był znany?

Richard Aeschlimann: Kiedy mówimy o poznaniu czegoś, to we współczesnym świecie nakłada się nowa perspektywa. Józef Czapski nie był osobą, która zmonopolizowała radio, czy telewizję i wszystkie media. Oczywiście że był znany, ale w świecie intelektualistów albo wśród tych, którzy jego sztuką czy pisarstwem się interesowali.

Dawid Dziedziczak: Przekazał Pan do Pawilonu Józefa Czapskiego 12 obrazów ze swojej kolekcji. Dlaczego akurat te?

Richard Aeschlimann: To są obrazy z każdego okresu jego twórczości. To są dzieła, które się nie starzeją, które mówią o rzeczach podstawowych. Z jednej strony są bardzo polskie, z drugiej bardzo europejskie. I z całą pewnością należą do kanonu historii sztuki  XX wieku, ale nie znajdowały do tej pory swojego miejsca. Czapski należy do tych malarzy, którzy wpisują swoje życie w dzieło. A to rzadkie. To przestrzeń prawdy rzeczy, która bierze się z codzienności, z ludzi, z całej kultury.  Jego sposób malowania oddaje charakter epoki, w której żył, a która była kolejnym ogniwem po epoce Paula Cezanne’a  czy Pierre’a Bonnarda. Czapski chciał się wymknąć polskiej tradycji historycznej, wielkiemu malarstwu batalistycznemu poprzez zainteresowanie symbolizmem. Potem z grupą kapistów nadawali rangę dziełu samemu w sobie, to znaczy mówili o formie, kolor był najważniejszy. To była walka o sztukę, która dzisiaj wydaje się banalna. Kiedy kapiści mieli pierwszą wystawę w Paryżu, cieszyli się poparciem Bonnarda czy Picassa.  To wielka rzecz.

Dawid Dziedziczak: Co Pan myśli o tej przestrzeni, Pawilonie Józefa Czapskiego?

Richard Aeschlimann: Myślę, że jest cudowny. Po pierwsze na białej ścianie fasady jest ogromna sygnatura Czapskiego tak, jakby to było czyste płótno, jakby obraz, dzieło, człowiek stali za nim w środku budynku. Nie jest przestrzeń ostentacyjna, nachalna, wielka. Posiada zrównoważone rozmiary. Możecie jako Polacy być dumni z takiego muzeum. To niepowtarzalne. Jeśli chce się wejść w świat Czapskiego, trzeba przekroczyć próg budynku, wejść niejako w płótno.

Dawid Dziedziczak: Dlaczego zdecydował się Pan kolekcjonować obrazy Czapskiego?

Richard Aeschlimann: Wie Pan, to jest czasami jak gra hazardowa. Kupuje się jeden, potem się chce mieć kolejny. Czapski miał swoje wystawy, na których gromadziło się sporo znajomych malarzy. Jako młody człowiek nie rozumiałem jeszcze tej sztuki. Gromadziłem dzieła, by otworzyć własną galerię z pracami Czapskiego, co pozwoliło mi na nowo poznać jego twórczość i sprzedać 27 obrazów. Więc oczywiście kontynuowałem ten pomysł i każdego roku wystawiałem te obrazy.

Dawid Dziedziczak: Francuzi pokochali Czapskiego tak samo jak Pan?

Richard Aeschlimann: Naturalnie. Oczywiście. Robiliśmy kiedyś wystawę w Jenisch w Vevey (w Szwajcarii) razem z katalogiem. Sprzedaliśmy wówczas więcej katalogów z pracami Józefa Czapskiego niż Baudelaire’a. Dla Szwajcarów to jednak znaczy. Czapski był wielkim malarzem, Polakiem, osobistością. To miłe odkrywać go tu w tej nowej przestrzeni.

Rozmowę spisała Elżbieta Skoczek. Na zdjęciu: Richard Aeschlimann, fot. Elżbieta Skoczek

Źródło: Polskie Radio Program 2., Wywiad nagrany podczas uroczystości otwarcie Pawilonu Józefa Czapskiego w Krakowie 22.04.2016 r.

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją