"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Stanisław Vincenz

O Stanisławie Vincenzie tak pisał Czapski:

Nieszczęśliwym jest człowiek, który nie spotkał w życiu nauczyciela, któremu się zdaje, że on jeden, że jego i tylko jego pokolenie się liczy, który nie spotkał w młodości człowieka, jakim dla mojego pokolenia był Vincenz, przyjaciel, który nam odkrywał “testamenta żywotów przeszłych” i był dla nas sumieniem historii.[1]

Autor tych słów sam mógł bliżej obserwować pana Stanisława[2] w 1965 roku, w La Combe de Lancey, małej wiosce górskiej, dokąd państwo Vincenzowie jeździli latem. Autora Oka zachwyciła jego pełna dobroci ciekawość o sprawy intymne odwiedzających go, które od razu zrastały się ze słuchającym. Autor Po stronie pamięci natomiast swoich gości starał się zwykle zarazić pasjami humanistycznymi i miłością do Grecji, o której opowiadając całym sobą cytował Iliadę i Odyseję, a także przytaczał słowa z Dantego. Ten był jego kolejną miłością.

Książki Stanisława Vincenza należały według Czapskiego do “książek – pomników świata, który minął i nie wróci”.[3] W nich uwiecznił kulturę góralską, tę huculską, która była mu szczególnie bliska. Do jednej z nich – Na wysokiej połoninie, Czapski napisał przedmowę.

Przygodę Czapskiego z tą książką cechowało długie wdzieranie się w jej treść. Dopiero w chwili przygotowywania przedmowy[4] wżył się w nią i pokochał jej treść. Kłopoty swoje tak tłumaczył:

Ale żeby wejść w “Połoninę” trzeba ŻYĆ inaczej, bo to jest w niej czas inny, czas górski, czas naprawdę wrogi naszemu, mojemu czasowi, tej sieczce zobowiązań, spraw i sprawek, tym ciurkom wypadków, które nie mają do czynienia z porami roku, z rytmem natury.[5]

Porwał go w tej lekturze swoisty rytm i skrajna różnorodność, uwaga i pełnia każdego człowieka do człowieka. Nie znalazł w tej książce tej uporczywie wdzierającej się w teksty walki między chrześcijaństwem a pogaństwem. Forma i język, który jest tak świeży, tak złączony z życiem, które określa, że “każde zdanie, każde słowo ma jeszcze korzenie swoje pełne wilgotnych grudek ziemi”[6] to wymierne bogactwo tych gawęd.

Książka Vincenza była hołdem złożonym tym wszystkim, którzy odeszli w świat niewidzialny, przodkom, dzięki którym autor mógł poznać i doświadczyć tej niespotykanej atmosfery.

Wydanie trzecie Na wysokiej połoninie. Obrazy, dumy i gawędy z Wierchowiny Huculskiej zaistniałe dzięki Katolickiemu Ośrodkowi Wydawniczemu “Veritas” było wyborem dokonanym przez autora. Pomysł ten spotkał się z wielką krytyką Czapskiego: “Skróty, o które woła głośno współczesny gust zdają mi się po świeżym przeczytaniu tej książki naprawdę prostactwem nowoczesnym”.[7] Buntował się autor przedmowy także przeciwko wierze w powrót takiego górskiego, a więc naturalnego czasu. Nie wierzył, że współczesny rytm życia nie pozwala ludziom docenić wartość takich chwil.

Esej Stanisława Vincenza Iliada spotkał się z pochlebną oceną autora Oka. O niej pośrednio dowiadujemy się z korespondencji Jerzego Giedroycia z Kontantym A. Jeleńskim.[8]

Z pewnością Czapski znał większą część twórczości swego starszego przyjaciela. Być może ślady lektury znajdują się w jeszcze nie odczytanych zapisków autora Na nieludzkiej ziemi.

 

[1] Józef Czapski, Stanisław Vincenz, w: Czytając,Kraków 1990 s.463.

[2] Tak o Vincenzie zwykł mówić Czapski.

[3] tamże, s. 460.

[4] Przy tej okazji był na dodatek chory na grypę, więc podobnie jak w przypadku docierania do twórczości Prousta, niemoc fizyczna, która zmusiał go do parodniowego leżenia w łóżku, przyczyniła się do odkrycia nowej i ważnej lektury.

[5] Przedmowa Józefa Czapskiego do Na wysokiej połoninie Stanisława Vincenza, Londyn 1956, s. 5.

[6] tamże, s. 8.

[7] tamże, s. 9.

[8] Listy Jerzy Giedroyc – Konstanty A. Jeleński, Warszawa 1992, s. 328.

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Komentarz

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją