Widzenie powtórne

Od 26 czerwca do 23 sierpnia 2020 zapraszam serdecznie na wystawę Grzegorza Kozery do Płockiej Galerii Sztuki.

Płock ul. Sienkiewicza 36

Wstęp do katalogu.

W 1955 roku Józef Czapski dał się wysłać z misją do Ameryki. Tej gorszej, Ameryki Dalszej, naprawdę dalekiej. Tak odległej, że obchodzącej mało kogo, ale nie aż tak dalekiej, żeby historia nie zaniosła tam Rodaków. A Rodacy, kiedy gdzieś ich rzuci Los, kiedy już się zatrzymają, kiedy osiądą, zaczynają rozglądać się za kulturą, za prawdziwą paryską Kulturą, redagowaną – wbrew powojennej mapie politycznej – przez prawdziwego Redaktora z Maisons-Laffitte.
Józef Czapski traktował trudne misje jako swój los, swój społeczny obowiązek, coś, co się wykonuje bez zbędnego gadania, skoro trzeba, dla sprawy. W porównaniu z pierwszą misją, w ZSRR w latach 1941-42, ta z 1955 r., kiedy od maja do sierpnia podróżuje po Brazylii, Wenezueli, Argentynie i Urugwaju, żeby wygłaszać odczyty i kwestować na rzecz Kultury, była jednak łatwiejsza. Choć nużąca, naznaczona stratą, zgubieniem ogromnego kajetu, „gdzie było chyba ze 100, 150 rysunków, akwarel”, jak pisał w liście do Ludwika Heringa, misja okazała się sukcesem. Czapski wywiązał się z zadania przywiezienia funduszy, pozwalających na spłacenie nowej siedziby dla Kultury przy avenue de Poissy w Mesnil-le-Roi.

W 2019 roku młody artysta Grzegorz Kozera szuka wyzwań równie daleko, decydując się na wyprawę szlakiem Czapskiego. Czy udało się mu odnaleźć na drugiej półkuli taki stan radosnego zaabsorbowania, pochłonięcia szkicowaniem i patrzeniem na wszystko dookoła, z którego znany był Malarz, którego śladem podążył? Odpowiedź kryje się w prezentowanym na wystawie w Płockiej Galerii Sztuki cyklu prac Widzenie powtórne.

* * *

Jedną z przestrzeni wystawienniczych w Płockiej Galerii Sztuki jest Galeria Kreski. Ciemne pomieszczenie, pozbawione naturalnego światła, umiejscowione pomiędzy jasnymi salonami głównymi PGS, jest miejscem odległym i zdystansowanym od codzienności. Kiedy stoi się w środku, nie sposób usłyszeć i domyślić się, co dzieje się na zewnątrz. To właśnie tu prezentowane są kolaże i kilka obrazów Grzegorza Kozery z cyklu Widzenie powtórne. Powstały po trwającej od połowy maja do połowy czerwca 2019 roku wyprawie artysty do krajów (oprócz Wenezueli), które Józef Czapski odwiedził w 1955 r. Grzegorz Kozera zrekonstruował trasę, jaką Czapski przejechał, podążając jego szlakiem z powodów artystycznych, a być może, także z zainteresowania historią i prywatnością Malarza, prywatnością wytrąconą z równowagi przez realia i światło Nowego Świata. W Rio de Janeiro, dokąd Czapski przypłynął z Europy, odbyła się w lipcu 1955 r. wystawa jego prac. To ciekawy moment, chwila, kiedy Czapski ulega pokusie i zamiast codziennie dyskutować z Rodakami o wielkości literatury Sienkiewicza, o ponadczasowości Latarnika, postanawia pokazać ślad własnej egzystencji, zanim dalej wyruszy z misją.

Z pewnością, było wiele powodów podjęcia przez Grzegorza tego wyjątkowego, artystycznego projektu. Niektóre z nich nie były proste, ale to właśnie takie inicjatywy i działania (historyczno-rekonstrukcyjne) sprzyjają ciągłości kultury. Tym ciekawiej prezentuje się w Galerii Kreski wystawa, będąca również okazją do spojrzenia na nią w kontekście trzech zdwojeń: przestrzeni galerii, podróży powtórzonej jako akcja artystyczna i najważniejszego – zamiaru i chęci obserwowania świata najprościej, jak się da. Być może, poprzez prezentowane prace to, co wydawało się już trwale oddzielone, uwięzione w swoich epokach i nawykach skojarzeniowych, ma szansę na poszerzenie spektrum obserwacji. Może, zaczynając od kronikarskich śladów, przywiezionych przez Kozerę: biletów, znaczków, prasy z Ameryki Południowej i połączonych w kolaże -pewnie już po powrocie, w Warszawie – da się dotrzeć do Czapskiego i jego rysowanych notatek, zamiłowania do „cezanowskiej budowy płótna kolorem” i równie mocno – malowania martwych natur. „Dla mojej generacji w Polsce [martwa natura] była naprawdę radością nieskończoną, (…) była kluczem do zatraconej wówczas przez ogromną większość malarzy wiecznej istoty malarskiego języka” .
Patrząc z bliska na użyte ze swobodą przez Kozerę w kolażach egzotyczne bilety, fragmenty z reklamowych druków, powtórnie zmontowane, pozwólmy sobie w tym miejscu na nonszalanckie pomylenie Ameryk.

„Czapskiego poznawanie prawdy w Ameryce zaczyna się od najczystszego zadziwienia się nowym światem. Napada na niego młodość Ameryki – jej aktywność, dynamizm. Zaznacza się ona zwłaszcza w przeciwstawieniu do starzejącej się Europy, przemijającego Paryża. Czyżby „rozbity świat” kończył się na Europie?” . To uwaga odnosząca się do podróży Czapskiego w 1950 r. do USA, ale kiedy czytamy o zgubionym gdzieś pięć lat później kajecie z rysunkami, a nade wszystko, gdy w dopiero co powstałych pracach Grzegorza Kozery przyglądamy się tak nieoczywistym kadrom, skrótom, kolorom i przedziwnym kolażowym spotkaniom, zapamiętanych przez niego rok temu, gdy szukał kajetu Czapskiego, można uwierzyć, że gdzieś tam, przed nami, jest ciągle jakiś „Nowy Świat”.
Tę bogatą w przeżycia kulturowe i bodźce artystyczne wyprawę doskonale odzwierciedla prezentowany cykl. Jednakże warto przy tej okazji wspomnieć o jeszcze innym, bardzo istotnym aspekcie tej wyprawy, będącym zasługą Kozery – ustalenie kilku dotąd zapomnianych faktów. Między innymi ustalenie, że wspomniana wystawa Czapskiego w Rio de Janero miała miejsce w La Petite Galerie przy Av. Atlântica 2964-c. Ustalił także, o kim Czapski mówił w czasie odczytu w Rio – o Norwidzie. A Norwid dla Czapskiego był ważny. Istnieje stały motyw, łączący Czapskiego, Amerykę i Norwida. „Czapski wyjeżdża do Ameryki. W historii kulturalnych amerykańskich peregrynacji Polaków ma wybitnego poprzednika – przed niemal stu laty do „Nowego Świata” wędrował Cyprian Kamil Norwid” . Jasne, to nie ta Ameryka, ale ten Czapski, ten Norwid i ten „Nowy Świat”, wobec którego trzeba podjąć się czasem ról i misji dalekich od radosnych, narodowych nawyków i przyzwyczajeń. Jeśli od kolaży Kozery da się – z licznymi, nieoczywistymi przesiadkami – dotrzeć do uwag Norwida o „rozmachu amerykańskiej pracy” (Czapskiego też to interesowało), to efekt détournement całkiem nieźle funkcjonuje u artystów robiących dyplom zaledwie przed dekadą, w bardzo późnym postmodernizmie.

Grzegorzowi Kozerze nie udało się, co prawda, odnaleźć szkiców, zagubionych przez Czapskiego w 1955 r., ale udało mu się przywieźć całkiem sporo zaskakujących rhopografii Nowego Świata. W 1953 roku Czapski, pisząc o malarskim „cichym skupionym wzruszeniu” Jean’a Colin’a d’Amiens na widok jakiegoś wyglądu codziennych przedmiotów, odwołał się do antycznej nazwy takiego rodzaju obrazów: „świat antyczny nazywał je rhopografiami (przedstawieniami drobnych przedmiotów) lub rhypografiami (przedstawieniami rzeczy nędznych i niskich). Tę nazwę ostatnio nadano im, przeciwstawiając pogardliwie tę gałąź sztuki sztuce o tematach wzniosłych” .
Na wystawie w Galerii Kreski zwiedzający odnajdzie wiele zaskakujących odniesień, skrawków różnych rzeczywistości, nieznanych dotąd tematów. Wszystko nowe, dzikie, pierwszy raz na własne oczy zobaczone, ujawniające niezwykły świat wyobraźni Kozery.

Wstęp o katalogu  napisała:

Alicja Wasilewska

Dyrektor Płockiej Galerii Sztuki

O autorze /


Avatar

Copyright 2020 - Ela Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora. Autorka wszystkich tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego: przegląda archiwa, odczytuje dzienniki i zbiera informacje o dziełach malarza (projekt: Catalogue raisonné dzieł Józefa Czapskiego), nagrywa rozmowy z tymi, którzy znali autora "Na nieludzkiej ziemi". Powołała w 2017 roku Festiwal Józefa Czapskiego (jest jego dyrektorem) . W roku akademickim 2017/2018 prowadziła zajęcia na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji (Uniwersytet Śląski) . Przygotowuje książkę o Czapskim i jego siostrze Marii.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją

Wspieraj FUNDACJĘ SUSEIA, wydawcę strony o Józefie Czapskim

W tytule przelewu wpisz: Darowizna na cele statutowe.
nr konta FUNDACJI SUSEIA w MBANK: 
95 1140 2004 0000 3102 7696 9203
Przekazując darowiznę i wypełniając roczny PIT od dochodu można odliczyć kwotę dokonanej darowizny, aż do 6% Twojego dochodu. Zapłacisz niższy podatek.