"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Władysław Broniewski

Podczas poszukiwań kolegów więźniów, którzy zostali wywiezieni w nieznanym kierunku z obozów sowieckich, Czapski trafił w 1942 roku do ambasady polskiej w Kujbyszewie. Tam całymi dniami sprawdzał spisy poszukiwanych, które napływały do ambasady, konfrontując je z danymi przysyłanymi do sztabu Armii. Po skończonym dniu powracał do miejsca zamieszkania, które było jakby zajazdem dla urzędników placówki i przyjezdnych gości. W dużym pokoju, o brudnych, zniszczonych obiciach i wielkim piecu kaflowym mieszkało około dziesięciu osób. Żelazne łóżka i kilka krzeseł wiedeńskich stanowiło całe umeblowanie. Tutaj w tych skromnych warunkach spotkali się Władysław Broniewski i autor Oka.

O losach pisarza dowiadywał się z sowieckiej prasy, będąc jeszcze więźniem w Starobielsku. “Któż zresztą go nie znał – świetnego poety, oficera z piękną kartą legionową i Vitrtuti Militari, parę razy więzionego w Polsce niepodległej?”[1] wspominał Czapski. Prasa informowała, że Broniewski został uwięziony jako “złotyj nacjonalist” i jako “socjal-zdrajca” miał rzekomo demoralizować klasę robotniczą.

Do ambasady trafił po „amnestii”, wypuszczony z moskiewskich Butyrek i tutaj czekał na pozwolenie wyjazdu do Anglii.

Dzień pracy Broniewski najczęściej kończył brydżem zaprawianym wódką i wracał do „hotelu” późno, najwcześniej około północy, kiedy zwykle wszyscy już spali. Wchodził z hałasem, nie zważając na śpiących i zapalał jedyną żarówkę, która raziła wszystkich w oczy. Przebudzeni rzucali pod jego adresem kilka przekleństw, jednak ten nie przejmował się nimi i odpowiadał na nie jeszcze bardziej plastycznymi odzywkami, które sprawiały, że sprzeciwiający się takiemu zachowaniu czuli się natychmiast pobici i milkli.

[…] nie znosił, by ktokolwiek z jego współtowarzyszy śmiał spać wtedy, kiedy on wracał. Gdy już się ułożył w łóżku i kiedy bardziej senni lub nieświadomi tego, co ich czeka, spodziewali się, że będą mogli za chwilę zasnąć z powrotem – zaczynał deklamować.[2]

Te noce gawędy i deklamacji powtarzały się regularnie. Z czasem jednak ci, którzy w życiu nie brali do ręki książki z wierszami, poddawali się urokowi tych chwil z poezją. Oprócz swoich wierszy ledwo co napisanych, lub takich, które już miały swoją historię, deklamował Norwida, Słowackiego, Błoka, Majakowskiego. Słuchacze prosili go, by przeczytał wówczas nowy swój wiersz pt. Zamieć, gdyż wszystkim przypadł do serca. Obecne też były jego wiersze komunistyczne, rewolucyjne jak: Jan z Magnitogorska, Bakunin i te z najczystszej utkane tęsknoty do strumieni, które “wśród wierzb płaczących płyną do Wisły. Nie obeszło się bez przesypywania tego wszystkiego kawałami. Tak wyglądało zetknięcie się z Broniewskim. Czapski interesował się jego twórczością, która niestety odeszła w złym kierunku i niestety nie przedstawiała dla niego większej wartości. Również jego postawa pisarza zaangażowanego nie przypadła do gustu autorowi Wspomnień starobielskich.

W stołecznym Antykwariacie Puenta Czesława Apiecionka w 2014 roku można było  kupić francuski przekład książki Józefa Czapskiego „Na nieludzkiej ziemi” z odręczną dedykacją autora dla poety Władysława Broniewskiego. Czapski napisał mu tę dedykację w 1949 r.: „z żywą przyjaźnią”.  Obok narysował portret Broniewskiego – z dopiskiem „poeta i dziecko” – zanurzonego w butelce z wódką (do połowy opróżnionej) –  to aluzja do tego, że Broniewski miał problemy z alkoholem.

W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie, gdzie znajduje się część księgozbioru Czapskiego można przejrzeć „Wiersze zebrane” Władysława Broniewskiego wydane w 1956 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy (Warszawa) z dedykacją autora z 1959 r. dla Józefa Czapskiego :” 23.10. 1959 r. Paryż – Józiowi Czapskiemu, Którego uważam za jednego z najszlachetniejszych Polaków i Którego Kocham”.  Czapski przeczytał wiersze i na ostatniej stronie książki – jak to miał w zwyczaju – odnotował: „str. 385 – sam szumię” – to fragment z wiersza „O szumie”. Tutaj też znajdziemy inne książki Broniewskiego: „Bagnet na broń: Poezje 1939-1943” (Londyn 1943) oraz „Wybór poezji: 1925-1962″ (Jerozolima ” W drodze” 1944 r.).

[1] Józef Czapski, Na nieludzkiej ziemi,Warszawa 1990, s. 191.

[2] tamże, s.192.

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Komentarz

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją