Zamoyski. Sensacja i skandal

August Zamoyski. Trzy lata starszy od Czapskiego. W 1916 roku styka się w Monachium z ekspresjonistami niemieckimi. W 1918 roku osiada w Zakopanem, gdzie poznaje środowisko literatów m.in. S. I. Witkiewicza, Jana Lechonia, Jerzego Mieczysława Rytarda, a także Karola Szymanowskiego. Rzeźbi wówczas portret Rogera Raczyńskiego. Od 21 kwietnia – 30 maja 1919 roku uczestniczy w I Wystawie Formistów w Polskim Klubie Artystycznym w hotelu Polonia w Warszawie i tutaj właśnie Czapski ogląda jego rzeźby i pisze przekornie: „Sensacja i skandal”.

„Rzeźby – dziwne elipsy, koła, bloki, kiełbasy i kuby […] portrety – Kasprowicza, Heleny Potockiej, Zborowskiego – były uderzająco podobne, choć jak i inne rzeźby Zamoyskiego, jak najdalej odległe od realistycznego ujęcia twarzy” – wspomina Czapski i z przekąsem przywołuje nastrój ówczesnej Warszawy i plotki zasłyszane „Ten, rzeźbiarz, żonaty z tancerką to musi być… mason” – mówili wtedy na ulicach.

Rzeźby Zamoyskiego dla Czapskiego to … róże, coś cennego, bo coś nowego świeżego w tym tyglu jedynej sztuki, którą znała ulica, czyli ułanów i dziewczyn (Kossaka) i malarstwa Piotra Stachiewicza z Matejką i Grottgerem w tle.

Ta nowość zachwyciła Czapskiego, ale wtedy go bardziej pochłaniała sytuacja polityczna niż sztuka, dlatego tej wystawy w odpowiedni sposób nie przeżył.

Dopiero ekspozycja z 22 stycznia 1921 r. ( IV Wystawa Formistów w Pałacu Sztuki przy pl. Szczepańskim w Krakowie) otworzyła oczy Czapskiego na genialność Zamoyskiego. Kto pamięta, z czym walczyli kapiści, ten doskonale wie, skąd taki zachwyt tymi rzeźbami. Czapski doceniał walkę, którą stoczyli formiści, do których należał autor „Zmartwychwstania”. Uważał ich za najwybitniejszą grupę artystyczną okresu międzywojennego w Polsce, w której – jak mówiła „paniusia paniusi” na ulicy Traugutta w Warszawie: „Piłsudski ma podziemny telefon z Moskwą”.

Kapiści spotykali się z formistami w kawiarni Esplanada, w Klubie Gałki Muszkatołowej, gdzie przesiadywał Peiper ze swoją „Zwrotnicą”, do której pisywał zresztą Zamoyski.

Formiści dali Polsce odrodzonej, jak pisał Czapski, Polsce głodnej wiedzy i świata oddech i dystans. Wspomina, że nawet robotnicy wychodzący z fabryki kupowali wówczas jednodniówkę formistów „Chcemy szczać we wszystkich kolorach”.

I wszystko to działo się i pęczniało w konserwatywnym Krakowie. Krakowie, w którym studiował wówczas Czapski. Obserwował przecież sam te reakcje, gdzie Władysław Leopold Jaworski (prawnik, polityk konserwatywny) z życzliwością spoglądał na wybryki artystów w kawiarni Esplanada, pochylał głowę i uśmiechał się przyjaźnie pod wąsem; gdzie arcykatolickie hrabiny podsyłały swoje latorośle na bale akademickie, a tu przecież prym wiedli artyści…, gdzie lekarze i dentyści kupowali od formistów obrazy, darmo ich leczyli. Ot konserwatywny Kraków.

Zamoyski – według Czapskiego- był w grupie formistów „najkolorowszy i najbardziej gorszący. Gorszyło nie tylko to, że ożenił się z tancerką i wystawia rzeźby do niczego niepodobne, ale i to, że wprowadził zupełnie nowy typ artysty: zadzierzysty, głośny humor, ani śladu suchot, ani peleryny, ani długich czy półdługich włosów, za to buty z ćwiekami, portki z surowego płótna, czy łowickich pasiaków, szał sportowy, championa ty nart, a na dobitkę jeszcze rekordy rowerowe […]. Dziś – pisał to Czapski w 1956 roku – sezon nart należy do obrzędów światowego życia, jak kiedyś wyścigi i karnawały. Zapominamy jak ten styl w owym czasie był nowy w Polsce”.

Zamoyski – nowy typ artysty. Typ bliski Czapskiemu, który tak nienawidził peleryn i suchot.

Zachowała się bogata korespondencja pomiędzy Czapskim i Zamoyskim. Cenił malarz w rzeźbiarzu to, że potrafił w pewnym momencie swojej twórczości zwrócić się w kierunku natury i jak pisał w 1956 roku:

„Ten wielki polski rzeźbiarz, jeden z pierwszych twórców rzeźby abstrakcyjnej, walczy dziś o istnienie sztuki rzeźbiarskiej figuratywnej, sur nature, jak by powiedział Cézanne. […] wyprzedza swoją świadomością to, do czego jeszcze nie doszła masa dzisiejszych rzeźbiarzy na Zachodzie – oddani abstrakcyjnym eksperymentom i abstrakcyjnej modzie zapomnieli kuć i już nie umieją pracować sur nature” .

W jednym z listów z 1963 r. Zamoyski napisał do Czapskiego:

„Rzeźba chwilowo wyszła z mody, jak szable i łuki, które się kupuje na marché aux puces, i którymi się stroi panoplie na ścianach. To język, którego nikt dziś nie rozumie i który za drogo kosztuje. Nie wiem, czy wiesz, że odlanie takiego posągu jaki Kulturze pożyczyłem [mowa tutaj o rzeźbie św. Jana Chrzciciela – przypis autorki] wynosi milion siedemset, a blok marmuru do posągu naturalnej wielkości 600 000 frs [franków szwajcarskich] i że wykucie takiego posągu zabiera od 7 do 10 lat, pracując po 6-7 godzin regularnie i codziennie”.

Na pytanie Czapskiego, kogo ceni dzisiaj z polskich rzeźbiarzy, odpowiadał:

– „Według mnie najciekawszy rzeźbiarz ostatnich czasów w Polsce to [Wacław – przypis autorki] Szymanowski, a jego pochód na Wawel jest potężną wizją. Tej wspaniałej kompozycji nie dano mu wykonać – tak zawsze bywa. […] zniewolono go do secesyjnego Szopena, dzięki Bourdellowi”.

Zamoyski w liście opisuje kulisy konkursu. W jury na czele był wówczas właśnie Antoine Bourdelle. Szymanowski zaś był blisko spokrewniony z właścicielem Kuriera Warszawskiego, zwanego przez autora posągu Sapiehy, Kurierkiem.

„Kombinacyja polegała wówczas na tym, że Polska (Kurierek) zapłaciła i urządziła Bourdellowi Mickiewicza w Paryżu (to trwało 25 lat) a Bourdel dla Kurierka – Chopena dla Szymanowskiego. Przeżyłem tę końcową rozgrywkę blisko z Chłapowskim i Bourdellem, który miał pracownię vis-à-vis mojej w impasse du Maine (Gare Montparnasse)”.

Zamoyski wzdryga się przed określeniem dzieła jako wielkie. Nie lubi porównań i ocen. Dlatego zabawnie odpowiedział Czapskiemu, cytując fragment z książki o „Dawnej Warszawie”, gdzie autorka przytoczyła opinię Pankiewicza o rzeźbiarzu pisząc: „Pankiewicz porównał rzeźbę Zamoyskiego do antycznej rzeźby greckiej, twierdził, że to nie tylko największy rzeźbiarz współczesny w Polsce, ale i na świecie”.

Na tak postawioną sprawę Zamoyski napisał:

„Nie „wielka” to dziś sztuka, gdy Moore rzeźbi dziury, A Zadkin wpukla blachy lub Gonzales odlewa w bronzie miotłę wetkniętą w skrzypce, całe szczęście , że nie użył Stradivariusa. […] Z Pankiewiczem istotnie wiązała nas wielka przyjaźń i ta „wielkość” miała prawdopodobnie oznaczać wielką wzajemność w ustach „profesora””. – kończył dywagacje Zamoyski.

– „Uważam stosowanie pojęcia „doskonałości w sztuce” za konwencjonalne i akademickie (to jest stanowisko Maritain’a), jest to obdarcie Sztuki z jej zasadniczej istotności. Pojęcie większej lub mniejszej doskonałości implikuje możność i konieczność pomiaru tj. porównania z jakąś inną jednostką absolutnie stałą, której nie ma, to też można mierzyć, ważyć ciała martwe, jednorodne (homogéne) jak cukier, bawełnę, przestrzeń, czas, ale już nie trwanie konkretne, ból, ani radość, ani żadnego rodzaju wrażenie, tout ceci est du domaine de l’ineffable , de l’héterogéne, – a Sztuka tylko takiemi elementami żyje tj. w rewirach pozawymiarowych. Prawdziwe dzieło sztuki promieniuje metafizycznie, a takie pismo figuralne trzeba być przygotowanym odczytać, być w „stanie „ wdrożonym. Nagrody literackie to wyścigi lekkoatletów” – pisał Zamoyski w 1962 r. do Czapskiego.

„Ale „znakomitość” dzieła Sztuki nie da się pomierzyć stoperem, jak odpowiednie ciśnienie nadętej opony samochodowej.- kontynuował rozmyślania Zamoyski. […] Sztuka jest uwolnieniem się z naszych ran i wrażeń wobec tragizmu tajemnicy istnienia (które osobiście przyjmuję optymistycznie, bo wierzę w Boga jedynego * bywają jednak okresy, kiedy trudno wierzyć w istnienie Boga). Sztuka jest osobistym Catharsis, a nie towarem – i dlatego poziom dzieła zależy od naszej kultury wewnętrznej jedynie, a nie od techniki wykonania, czy porównania. […] Technika zabija, a sztuka jest owocem doświadczenia mistycznego, a nie widzenia optycznego”.

Niepublikowana dotąd korespondencja pomiędzy Czapskim i Zamoyskim kryje bardzo osobiste wątki z życia rzeźbiarza (jak choćby opowieści o Belli Paes Leme (brazylijskiej malarce i scenografce, z którą ożenił się w 1942 r.) i rozwodzie z nią, o samotności artysty, o czasie przebywania w klasztorze, o problemach w Brazylii, o rodzinie i o zerwaniu z ojcem, i o zadłużonym spadku, a także o Helenie, z którą był do ostatnich swoich dni). Pokazuje też kulisy niektórych zleceń i powstawania „posągów na ulicy” (jak nazywał pomniki rzeźbiarz), Listy bogate są także w rozmyślania o „doskonałości” sztuki (choć Zamoyski kpił z takiego określenia).

Znajdziemy także garść stanowczych, cierpkich słów skierowanych do Czapskiego , po tym jak oskarżył – nie wprost – w swoim tekście „Biej Żidow, spasaj Rassiju!” [Bij parcha, ratuj Rosję!] kardynała Wyszyńskiego o antysemityzm, ulegając podszeptom innych (jak to określił Zamoyski). Gorzki, ale ważny list.

Warto na koniec w tym miejscu wspomnieć o niezrealizowanym wówczas projekcie na posąg Armii Krajowej. W 1956 roku Zamoyski na prośbę Jerzego Giedroycia zaprojektował makietę do niego. Redaktor chciał, by to dzieło sfinansowali czytelnicy Kultury (trzeba było pokryć tylko koszty odlewu w brązie oraz koszty cokołu, zaś projekt był darem Zamoyskiego), a potem paryska Kultura podarowałaby je Warszawie. Do realizacji pomysłu nie doszło, gdyż redaktor rozpisał zbiórkę z dwumiesięcznym opóźnieniem W tym czasie w Warszawie rozpisano konkurs na pomnik, więc sprawa daru Kultury upadła. Ból istnienia – tak nazwał ten projekt rzeźbiarz.

Cytaty z listów pochodzą z niepublikowanej korespondencji Czapskiego z Zamoyskim (odczytane z rękopisów przez Elżbietę Skoczek).

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie tylko za zgodą autorki.

Tagged with:     ,

O autorze /


Avatar

Copyright 2020 - Ela Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora. Autorka wszystkich tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego: przegląda archiwa, odczytuje dzienniki i zbiera informacje o dziełach malarza (projekt: Catalogue raisonné dzieł Józefa Czapskiego), nagrywa rozmowy z tymi, którzy znali autora "Na nieludzkiej ziemi". Powołała w 2017 roku Festiwal Józefa Czapskiego (jest jego dyrektorem) . W roku akademickim 2017/2018 prowadziła zajęcia na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji (Uniwersytet Śląski) . Przygotowuje książkę o Czapskim i jego siostrze Marii.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją

Wspieraj FUNDACJĘ SUSEIA, wydawcę strony o Józefie Czapskim

W tytule przelewu wpisz: Darowizna na cele statutowe.
nr konta FUNDACJI SUSEIA w MBANK: 
95 1140 2004 0000 3102 7696 9203
Przekazując darowiznę i wypełniając roczny PIT od dochodu można odliczyć kwotę dokonanej darowizny, aż do 6% Twojego dochodu. Zapłacisz niższy podatek.