"Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą".
Z listu Józefa Czapskiego do Jana Cybisa

Stefan Żeromski

„Jego książki, gdzie całe partie zdają mi się nie do czytania, wprost źle napisane, mają tuż obok strony genialne, a przecież to człowiek, jeden z paru wielkich, których spotkałem”  – napisał Józef Czapski.
Pierwsze teksty Stefana Żeromskiego poznawał w domu rodzinnym; była to jednak bardzo powierzchowna lektura. Choć jak wspomina w wywiadzie, który można posłuchać na stronach Polskiego Radia, Żeromski był dla niego i jego starszej o dwa lata siostry Maryni, objawieniem, gdyż to lektura jego książek wzbudziła w nim ten „ból społeczny”. Należy pamiętać, że Czapscy mieszkali na terenach dzisiejszej Białorusi (Przyłuki) i znacznie lepiej poznawali w młodości kulturę rosyjską niż polską.

Pierwszym człowiekiem, który opowiadał mu o tym pisarzu był nauczyciel rysunku, pan Tuszyński. On również przynosił do Przyłuk wieści z ośrodka Młodej Polski, z Krakowa. Przybyszewski, sztuka ludowa, błysk nowej myśli polskiej to były ułamki dźwięków, które docierały do ich uszu z odległej wówczas dla nich kultury polskiej.  W czasie rewolucji bolszewickiej zaczynało się już czytać Żeromskiego i pod jego wpływem nawoływało, by uczyć po polsku.

Pisarstwo Żeromskiego, zwłaszcza późniejszy jego okres, oddziaływał na świadomość i poglądy polityczne Czapskiego.

W roku 1921 malarz postanowił odwiedzić autora Siłaczki,który wtedy mieszkał w Gdyni. Czapski spotkał się z nim chyba ze trzy razy i z każdego spotkania wychodził urzeczony urokiem naturalności i skromności. Nie dało się odczuć tej pompy wielkiego pisarza; kontakt z nim przebiegał w atmosferze interesującej rozmowy, bez dystansu. Czapski cenił u Żeromskiego świadomość trudu, jaki wiąże się z pisaniem i gdy ten miał ocenić czyjś tekst, zwykle mówił, że  jest ciekawy i piękny. Atakowany zarzutami braku krytycznego spojrzenia odpowiadał: „gdyby pan wiedział, jak to jest trudno pisać”. Autor Ludzi bezdomnych nie był zadowolony z tego, co napisał; znał mękę pisania i stąd u niego zrozumienie dla każdego, kto borykał się z procesem tworzenia.

Spotkanie z Żeromskim miało miejsce w domu z czerwonej cegły; być może była to miejscowa karczma, gdzie wówczas przebywał pisarz. Zastał go w pozycji półleżącej – właśnie czytał francuską książkę; być może La joie de vivre. Rozmawiali wtedy o Mereżkowskim; autor Oka chciał polecić mu tego rosyjskiego twórcę, jednak Żeromski okazał w tej kwestii pewien dystans, gdyż kiedyś Leśmian mówił mu, że Mereżkowski wyraził się o języku polskim, że jest to zepsuty rosyjski. Abstrahując od tej sprawy, Czapski czuł jego organiczną wręcz anty-rosyjskość, ale  – na szczęście  – nie była ona posuniętą do granic absurdu, gdyż nawet w jego pisarstwie znaleźć można nutę wyczucia i zrozumienia dla Rosjan.

Dla autora Wyrwanych stron dzieła Żeromskiego były swoistym przebudzeniem intelektualnym. Wiązało się to zapewne z tym, że ojczyzna pokazywana była Polakom jako namiętna i tragiczna , która nie jest wolna od okrucieństwa i krzywdy ludzkiej. Odkrywał świat jakże inny od poznawanych w dzieciństwie kart dzieł Sienkiewicza, zwłaszcza  świata z Ogniem i mieczem.

Czapski wracał pewnego dnia do Warszawy w towarzystwie pisarza, jego drugiej żony i córki. W przedziale IV klasy jechali tak razem prawie pół dnia. Wnikliwie obserwował skupiona twarz pisarza i tym samym przyciągał jego spojrzenia.

W swoim dzienniku notuje skojarzenia, które odnosi bezpośrednio do przeczytanych dzieł Żeromskiego.

Szczególnie bliska była mu nowelka Cokolwiek się zdarzy niech uderza we mnie, z której spokój po ciężkich przeżyciach niejednokrotnie udzielał się i jemu. Dla niego ważne było znalezienie swojego miejsca, owej kryjówki, w której odosobnieniu można nabierać sił, pogody i radości.

W pamięci Czapskiego utkwiła przywoływana myśl z dziennika Żeromskiego:

Ściskasz aż do uduszenia biedne serce moje, by zeń kroplę świętości wycisnąć„.

W Iraku ten tekst wypisał mu z pamięci prof. Aleksandrowicz, dla którego te słowa były również ważne.

Bardzo cenił Żeromskiego za to, że dzięki niemu Joseph Conrad–Korzeniowski został wprowadzony do Polski jako wielki pisarz polski, mimo że Orzeszkowa zdyskwalifikowała go moralnie, zarzucając mu zdradę, kiedy ten opuścił kraj, wyrzekł się języka, stał się obcym pisarzem w obcym świecie, by tam pisać dzieła wolne od bezpośredniej tendencji, od dydaktyzmu. Autor Sławy i chwały pisząc wstęp do pierwszego z przetłumaczonych na język polski dzieł Conrada Murzyna z załogi Narcyza, widział w nim nie zdrajcę, lecz brata, który w świecie wolności mógł realizować to, czego musiał się wyrzec. Choć brak w jego pisarstwie wskazówek, rad, czytelnik i tak zadaje sobie pytania uniwersalne, które wnikają w tkankę myślenia kategoriami społeczno-kulturowymi. Ten aspekt twórczości autora Lorda Jima był bliski Żeromskiemu; być może dlatego, że on sam był po drugiej stronie bieguna: poświęcał swój talent pisaniu w celach utylitarnych:

Tak bardzo pragnąłem obudzić sumienie moich rodaków, pobudzić ich do ofiarności i bohaterstwa, że tendencją niszczyłem już i bez tego słabe artystyczne wartości mego dzieła” – pisał w pierwszych latach niepodległości Polski.

Józefa Czapskiego żywo interesowały wspomnienia ludzi, którzy mieli bliższy kontakt z pisarzem. Na pewno wiele interesujących szczegółów dowiedział się z książki Pii Górskiej Paleta i pióro, gdzie wśród ludzi, którzy odegrali swoją rolę w życiu kulturalnym Polski, znalazło się i nazwisko autora Siłaczki.


Fragment dziennika Czapskiego zamieszczony w Zeszytach Literackich 1994, z. 45, s.20.

Stefan Żeromski, Snobizm i postęp, Warszawa 1967, s.57.

Tagged with:     ,

O autorze /


Właścicielka strony www.jozefczapski.pl. Autorka tekstów na tej stronie. Od lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego; przegląda archiwa. Odczytuje dzienniki. Copyright 2017 - Elżbieta Skoczek / Materiały umieszczone na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

Komentarz

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją